Monotonia

Monotonia Później działo się wszystko monotonicznie. Do piętnastej siedzenie w domu, później siedzenie na dworzu, czasami jeździłem jeszcze do Łaz, w których poznałem dziewczynę znalazłem telefon komórkowy wart około 800zł, miesięczny bilet do Szczecina i 20zł w papierkach. Nie mogę ominąć tej nocki pod namiotem u Rudego, kiedy nadużyliśmy trochę Absolwenta J. Przez jakiś czas znowu monotonne siedzienie w domu, bądź na dworze i tak do końca wakacji. Udało mi się nawiązać jako-taką współpracę z miejscową gazetką. Dodam jeszcze tylko, że parę dni przez końcem całe osiedle zbierało się dzień w dzień po to, by rozgrywać zacięte mecze. Wczoraj rozpaliliśmy ognisko na pożegnanie i to byłoby na tyle. Jeszcze dzisiaj zbieraliśmy się by zagrać, ale nie mielismy a) wszystkich ludzi, b) piłki. No i tuż przed przyjściem do domu przejechałem się na rowerach po Sianowie ze Shmatą. O godzinie 18 z hakiem wszedłem do domu... Tak w przybliżeniu wyglądały moje wakacje 2004.

Wakacje ucznia .