Sytuacja
Trudno, ale sytuacja powoli się tam poprawia. Jeszcze przyszło mi do głowy pytanie, jakie 5 minut najbardziej zapamiętam? Chyba jednak te, kiedy wracaliśmy ze Shmatą z Łaz po raz ostatni. Czułem się wtedy jakoś niezwykle dobrze, co nie zdarza mi się ostatnio zbyt często. Nie wiem co to było - myśl, że następnego dnia miałem jechać do domu czy co. Być może były to jakieś magiczne fluidy rozsyłane przez lokalne wróżki. Tak czy siak, były to naprawdę świetne chwile. To byłoby na tyle, jeżeli chodzi o tegoroczne wakacje. Jutro na rozpoczęcię szkoły a pojutrze na lekcje... bleeee. No, mówi się trudno. Ale nawet, kiedy będę na lekcjach w głowie zawsze będę miał ten czas, kiedy nie byłem ograniczony zasadami ani zakazami. Czas, kiedy wracałem spać nie do łóżka, ale do małego ciasnego namiotu, który chuj wie jak pomieścił mnie, Shmatę i cały nasz ekwipunek. Szkoła może i wygra, kiedy na świadectwie będę miał trzy oceny niedostateczne, ale nie wygra z moimi myślami, wspomnieniami i uczuciami. Nie wymarze mi ich z pamięci, one zawsze ze mną pozostaną. Z tym nie wygra nikt. Tą, jakże mądrą wypowiedzą kończę ostatni w te wakacje wpis. Do zobaczenia za rok!
Wakacje ucznia .